To jest tylko miniblog - zobacz oficjalny blog autora

"Co Pan wziął?!"

04 stycznia 2007 | Permalink

Nic nie wziąłem. Ale po kolei.

Wybrałem się do księgarni, wchodzę, bramka piszczy, patrzę pytająco na sprzedawcę, on patrzy na mnie i odpowiadająco zachęca do wejścia. To OK. Kilkanaśnie minut później, gdy sprzedawcy się zmienili, opuszczam księgarnie, bramka znowu piszczy. Sprzedawczyni na mnie "Co Pan wziął?!", ja jej na to, że nic nie wziąłem, po czym zacząłem przeszukiwać torbe w poszukiwaniu rzeczy mogących wywołać alarm na bramce. Okazało się, że wszystkiemu winna jest książka do angielskiego.

Jak się okazuje, droższe książki (i nie tylko) są znakowane obecnie elektronicznymi "kodami kreskowymi" (bowiem jest to w formie nalepki na której jest kod kreskowy) i aby wyjść bez problemów z księgarni, sprzedawca musi takie książki rozkodować. Zastanawia mnie tylko, jakim sposobem wyszedłem bez problemów z innej księgarni, w której kupiłem tą książkę do angielskiego....